12
.12.11
"Pożegnanie"
mimbla

Byłeś

 

marzec 2009

 

Postanowiłam coś napisać, byle co, byle jak, ciąg niekończących się i nieniosących sensu zdań, bezkształtna masa, z której mocą mojego samorodnego talentu wyłoni się arcydzieło. Czysta komercja, chciałabym, to bardzo trudna sztuka, nie wiem, co się sprzedaje, a bardzo bym chciała wiedzieć, bo wciąż mam za mało pieniędzy. O czym ja myślę teraz?

Ten ciąg praca-dom-szkoła- i Ty, pusta przestrzeń, w której byłeś jeszcze wczoraj. A teraz co w tę przestrzeń, co w tę pustkę, smutek to zbyt proste słowo. Mieszanka strachu przed samotnością, żalu za straconym, smutku, bo już nigdy więcej, przerażenia, że tak naprawdę się nie znaliśmy, rozpaczy, że choć trochę zapomnę i zapomnienia, a życie toczy się dalej, dopóki toczy się dla mnie.

Wbiłam się sama w ciąg obowiązków, nie mam czasu dla siebie, nie chcę go mieć, chcę tylko położyć się i usnąć, a potem się obudzić i co? Nie będzie tak jak kiedyś, a kiedyś też nie było dobrze, ale było, a teraz Ciebie już nie ma.

I kogo mam oskarżać? Już tylko siebie. Tak naprawdę tylko siebie. I kogo mam kochać, i za kim mam tęsknić? I kto mnie przytuli, kiedy płaczę? Gdzie jesteś? Czy jesteś?

Myślałam, że tylko usnąłeś, przez jedną głupią chwilę myślałam, że tylko śpisz.

A potem przyszli panowie, zapakowali Cię do czarnego worka. Pilnowałam, żeby nie połamali Twoich podkurczonych nóg. Zamknęłam Ci oczy, ale one wciąż się otwierają. Widzę w nocy, jak wciąż się otwierają i patrzysz na mnie niewidzącym wzrokiem.

Proszę księdza o poradę językową, my żegnamy Ciebie, czy Ty żegnasz nas? Ma ksiądz świętą rację, wiernych należy uczulać na sprawy językowe, poprawność musi być, nawet jeśli są zmartwiali z bólu.

 

Jesteś?

 

marzec 2011

 

Ból jest inny. Płytki i tępy, siedzi mi na ramieniu i dyszy cichutko. Nie pozwala śmiać się do rozpuku ani płakać do ukojenia. Życie toczy się dalej, ale toczy inaczej, toczy mi w środku korytarze wspomnień. Wszystko, na co patrzę, ma w sobie cząstkę mojego smutku. Utracone nie wróci, a tracę z każdym oddechem, coraz więcej i więcej.

Tęsknię. Wypełniam pustkę wycinkami z gazety „Rzeczywistość”, ale ona szeleszcząca pozostaje pustką. Próbuję w sieci, ale sieć nie łączy, plącze. Za 30 aliasem i 26 fałszywym profilem czeka na mnie pajęczyca. Zaplątana w cudze statusy zbliżam się do niej powolutku. Ekran zieje, wysysa ze mnie energię. Nie znajdę cię na fejsie ani w domu. Odwiedzę cię w sobotę w twojej kwaterze na cmentarzu. Zapytam, co słychać, mroźna ta zima, jak cię traktują? Posłucham wiatru i odejdę. Będziesz?

Byłeś? Nie śnisz mi się wcale.

Nie chcę zapomnieć, chcę cię stale w mojej głowie.

Kocham cię, pamiętam jeszcze.

Będziesz?

Komentarze

cinnabun | 13.12.2011 - 17:07

Przeżyłam ciężką śmierć, głośną śmierć. Nie przestaje boleć, z czasem tylko nauczysz się żyć obok tego. Znowu będziesz się śmiać. Obiecuję.

astonick | 13.12.2011 - 16:50

poruszający. piękny.