30
.08.12
Luna

Nie mieszczę się w przedziale. Mimo tego, że nie mam jeszcze 30 lat, jestem emerytką u progu życia. Wychodzę ze swojego światka z uśmiechem przyklejonym do nie pomarszczonej twarzy.

Mówią: wyjdź, zabaw się, znajdź kogoś.

Odpowiadam: jutro, może, kiedyś.

Nikt nie rozumie. Albo to ja nie rozumiem. Świat się kręci, słońce wschodzi a potem zachodzi. Świat się zmienia ale ja pozostaje taka sama. Wspomnienia wracają, by po krótkiej chcwili powrócić do ...

12
.12.11
mimbla

Byłeś

 

marzec 2009

 

Postanowiłam coś napisać, byle co, byle jak, ciąg niekończących się i nieniosących sensu zdań, bezkształtna masa, z której mocą mojego samorodnego talentu wyłoni się arcydzieło. Czysta komercja, chciałabym, to bardzo trudna sztuka, nie wiem, co się sprzedaje, a bardzo bym chciała wiedzieć, bo wciąż mam za mało pieniędzy. O czym ja myślę teraz?

Ten ciąg praca-dom-szkoła- i Ty, pusta przestrzeń, w ...

13
.11.11
N.Lezneh

Szukając miejsca, w którym mógłbym się schować przed tym zaglądającym prosto w oczy dniem, wszedłem pod molo. Przysiadłem na piasku. Mięso leżało w swoim całunie i czekało ze mną na Ralfa. On naprawdę lubił molo. Wyjaśnił mi kiedyś, że dla niego molo jest i zawsze pozostanie symbolem grzechu doskonałego. „Czemu służy molo?” – pytał z uwodzicielskim uśmiechem. W takich chwilach nazywałem go Alf, bo próbował być alfą i omegą. Niczemu, spacerom –...

13
.11.11
N.Lezneh

Ralf był oczywiście wściekły, że nie dostarczyłem mu gotowego wypracowania. Usprawiedliwiłem się kryzysową sytuacją w Układzie Słonecznym i poddałem w wątpliwość, czy nasza niepozorna planeta przeżyje podmuch słonecznego wiatru. Jakie znaczenie miały moje radości i obawy?
- W takim razie po co w ogóle przyjeżdżałeś? – spytał zajadle. – Jest ci obojętne, w jakiej kondycji opuścisz ten świat?
- Dziś nie jest ważna kondycja psychiczna. Dziś chodzi...

13
.11.11
N.Lezneh

Tauber to niewielka rzeka na południu Niemiec. Jako dziecko liczyłem pląsające w niej pstrągi. Pomagała mi matka, oswajała mnie z niemieckimi liczebnikami: dwadzieścia dziewięć, trzydzieści jeden, trzydzieści... Teraz, mając tyle mniej więcej lat do ilu wtedy ledwie potrafiłem zliczyć, mało pamiętam z niemieckiego. Uczyłem się go kilka lat w przekonaniu, że moje losy właśnie w niemieckiej mowie się spiszą. Już wtedy, miałem wrażenie, się spisywały....

27
.10.11
HIERENNAŁ

to co po mnie zostanie

kilka kartek z wierszami

bolesne potem

nie podrzyj ich nigdy

nie spal w gniewie

zostaw mnie

chcę już zawsze

być u ciebie

Pozostałe teksty znajdują sie w czytelni szuflady.